Kto to jeszcze pamięta: wyprawa świerkowej tratwy NORD, katastrofa samolotu

Na zajęciach w bibliotece dowiedzieliśmy się, że w 1957 roku z portu w Łebie na świerkowej tratwie NORD wypłynął Andrzej Urbańczyk, a w 1965 roku rozbił się samolot wojskowy.

Postanowiliśmy sprawdzić, czy mieszkańcy Łeby pamiętają te wydarzenia.

Oto czego się dowiedzieliśmy:

– ŚWIERKOWA TRATWA „NORD”

Andrzej Urbańczyk mieszkał ze swoimi rodzicami na ulicy Nad Ujściem. Był wesołym i pogodnym człowiekiem. Tratwa NORD była budowana w łebskiej stoczni, a potem cumowała przy ulicy Derdowskiego. Pani Teresa powiedziała nam, że miała wtedy 12 lat, była w porcie i widziała jak tratwa odpływa. Nawet pomachała żeglarzom.

– KATASTROFA SAMOLOTU

Samolot rozbił się na ulicy Wojska Polskiego. Ogonem zahaczył o wydmę. Pościnał korony niektórych drzew. Ludzie usłyszeli potężny huk i pobiegli zobaczyć, co się stało. Miejsce było ogrodzone przez wojsko. Samolot był wojskowy z Siemirowic. Pilot był młodym mężczyzną. Miał się niedługo ożenić. Ludzie po tej katastrofie znajdowali różne części samolotu. Ogon samolotu leżał na parkingu. Ktoś znalazł gaśnicę w lesie. Pan, który nam o tym opowiadał, znalazł kawałek szyby i wyrył na niej napis:1965 rok.

Dziękujemy za przekazanie nam tych informacji!