„Kto to jeszcze pamięta: zima stulecia i powódź w Łebie”

W żadnym przewodniku nie znajdziemy informacji, które przekazują nam najstarsi mieszkańcy naszego miasteczka. Kto dziś pamięta zimę stulecia i powódź w Łebie? Postanowiliśmy to sprawdzić. Wyszliśmy więc  na ulice miasta.  Oto czego się dowiedzieliśmy:

  1. W lutym 1959 roku, albo trochę później w Łebie była straszna powódź . Mieszkańcy otrzymali ostrzeżenie przez radio. Ludzie brali łopaty i szli nad kanał. Tam już było wojsko. Samochody woziły żwir, a wojsko ładowało go w worki i usypywało wał ochronny. Woda z kanału zalewała ulice Łeby i łąki, aż pod samą Żarnowską. Wojsko wycofało się na wydmy, bo była obawa, że woda przerwie wydmy. Na dworcu kolejowym podstawiono pociąg do Lęborka, aby w razie czego ewakuować mieszkańców. W nocy na dworzec zaczęli schodzić się ludzie. Niektórzy mieli ze sobą spakowane walizki. Na szczęście nad ranem woda zaczęła cofać się do morza. Mieszkańcy powódź przetrwali.
  2. Zima stulecia w Łebie miała miejsce na przełomie 1978/1979. Wtedy zamarzł Bałtyk i wszędzie były wysokie góry lodu. Od grudnia do lutego kutry stały w porcie. Woda w kanale zamarzła. Rybacy siekierami rąbali lód, a pieszniami żłobili w nim dziury. Z Lęborka przyjechali saperzy, którzy w dziury wkładali ładunki wybuchowe. W ten sposób wysadzali lód. Gdy zrobiła się szczelina, kutry mogły wypłynąć z portu. Przez dwa dni rybacy łowili rybę, ale gdy chcieli wracać, to przez radiostację otrzymali informację, że lód znowu się zszedł i wejścia do portu nie ma. Spędzili w morzu kolejne dwa dni, czekając na wiadomości. W końcu usłyszeli, że lód puścił i można wracać.

Dziękujemy mieszkańcom za przekazane nam informacje.